Czas próby
Marzec 13, 2020
Gra z lustrzanym odbiciem
Marzec 25, 2020

Zatrzymać się w pół kroku

W rozmowach z ostatnich pełnych dynamiki i emocji dni przewija mi się, w większości z nich, wspólny mianownik – zatrzymanie. Może wyhamowanie, czy mocne zwolnienie dokładniej odzwierciedlałoby aktualny stan, ale mnie tu pasuje zatrzymanie…

Zatrzymanie z czego? Maratonu, szaleńczego wyścigu szczurów? No właśnie czym jest ten bieg w tłumie? Z obłędem w oczach lub wręcz z opaską przesłaniającą Świat… Podtykając się, przepychając, przewracając, depcząc po innych biegaczach…

Zatrzymanie…

To, co na pierwszy rzut oka widać, to wytrącenie i zagubienie… Dezorientacja… Tak długo biegliśmy bez żadnej refleksji, że teraz, szczególnie po brutalnym zerwaniu opaski z oczu, jest strasznie…

Nagle muszę zostać w domu z żoną, mężem, partnerką, partnerem… Tak cały dzień??? A co będzie, jeśli nie bardzo już mamy o czym ze sobą rozmawiać?

Jeszcze do tego dzieci… Trzeba mieć… Wiadomo… Ale przecież tak cały dzień??? Ale przecież jak? Co? Do tej pory nie trzeba było aż tak blisko… Żłobek, przedszkole, szkoła… Wieczorem ewentualnie „lekcje zrobione?”, „dlaczego twój pokój jest nie posprzątany!” itd. itp. Na miłość boską o czym rozmawiać??? Jak mogę być oparciem, skoro sam jestem dzieckiem i sam potrzebuję oparcia???

I tu najciekawsze… Wymusili zatrzymanie… I o zgrozo muszę pobyć sam ze sobą! Ale ja nie chcę!!! Bieg był bezpieczny, znany… Nie musiałem być ze sobą… W tym zewnętrznym zatraceniu była metoda!

Jeśli tak, to czym ten bieg był?

A co, jeśli dla jednych był ucieczką, a dla innych pogonią? Tylko przed czym i za czym???

To dobre pytanie na ten okres… Jeśli samemu trudno znaleźć odpowiedź, można skorzystać z pomocy…

Może faktycznie jest coś w tym, o czym wielu mistyków czy przewodników duchowych mówi w ostatnich dniach… Może ten wirus, to przejaw boskiej miłości? Z tego co słychać jest całkiem łagodny w obejściu…

Całość zaczyna się układać, jeśli wyjdziemy poza wąskie postrzeganie rzeczywistości za pomocą umysłu egotycznego…

A co jeśli Świadomość/Duch wciela się w Materię za pomocą rękawiczki Duszy? Albo Absolut łączy wszystkie komputery (indywidualne) za pomocą Internetu w jeden Superkomputer?

A co jeśli całe życie, włącznie z wirusami i bakteriami służy tej grze? I choćby pojedyncze komputery przegrzały styki, to i tak nie zatrzymają całości? Np. wynalezieniem szczepionki… Życie i tak znajdzie drogę przez mutację… Nie musiałoby, gdybyśmy mu nie przeszkadzali swoim strachem…

To oczywiście olbrzymie uproszczenie, ale dla potrzeb krótkiego wpisu konieczne… Tak czy inaczej obserwowanie wielowymiarowości życia, to pasjonujące zajęcie… Zajęcie na całe życie i ze wszech miar nie będzie to życie stracone…

 

Grafika: zerpixelt z Pixabay