Pomagać czy nie pomagać – oto jest pytanie…
Grudzień 11, 2018
Z motyką na słońce!
Lipiec 24, 2019

Choroba – wyrok czy szansa?

Jednym z częstszych kryzysów, które mogą nas spotkać w dzisiejszym świecie jest diagnoza lekarska lub karetka wioząca człowieka do szpitala. Oba rozwiązania przeżyłem na własnej skórze. Do dziś pamiętam słowa lekarki: „Zabierajcie go, żeby dojechał żywy do szpitala”, i samą jazdę…

Ostatnio sporo czasu spędziłem z rodzicami na SOR-ze, miałem okazję czekając przyjrzeć się w jakim stanie psychicznym są pacjenci, ale również towarzyszący im członkowie rodziny. Temat jest mi znany nie tylko ze względu na osobiste doświadczenia, ale również ze względu na pracę, którą wykonuję. Bywam u klientów w hospicjach czy ZOL-ach. Więcej o tym we wpisie „Opieka nad rodzicami – coraz częstsze wyzwanie”.

Wspominam o tym dlatego, że dotychczasowe doświadczenie utwierdza mnie w przekonaniu, że wsparcie psychiczne, wręcz duchowe osób, które znajdą się w takiej sytuacji jest kluczowe. Co istotne pomoc jest potrzebna nie tylko samemu pacjentowi, ale również jego najbliższym, którzy są naturalną grupą wsparcia, a jakże często sami tegoż wsparcia bardzo potrzebują. Jest to o tyle ważne, że najbliżsi często zamiast dodać człowiekowi sił, zabierają je wpadając w panikę i siejąc defetyzm.

Niestety dzisiejsza służba zdrowia w dalszym ciągu nie postrzega człowieka w sposób holistyczny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zadbać o to samemu.

Zacząłem od siebie i tak też skończę… Dziś po prawie 10 latach od przejażdżki karetką i trzydniowym pobycie na OIOM-ie, mogę śmiało powiedzieć, że to jedna z najlepszych rzeczy, które spotkały mnie w życiu, taki punkt zwrotny… Skoro ja mogłem, to znaczy, że każdy może… 😊

Grafika źródło: gazetaostrowska.pl